SŁOŃCE, SPORT I ZAPACH CZEREMCHY. NIEMIECKO – POLSKI FESTYN SPORTOWY SENIORÓW w COTTBUS ZA NAMI
Cottbus/ Spreewald, 10 czerwca 2026 r. – Prognozy pogody nie pozostawiały złudzeń: zapowiadano ulewne deszcze. Na szczęście aura postanowiła spłatać figla wszystkim pesymistom i nad sportowymi obiektami w Cottbus stopniowo przedzierało się słońce zapowiadając wyjątkowy dzień. Dzień, w którym przedstawiciele brandenburskich organizacji sportowych dla seniorów oraz 100-osobowa grupa słuchaczy Uniwersytetu Trzeciego Wieku z Zielonej Góry udowodnili, że sportowa pasja nie zna barier językowych ani wiekowych.
Wydarzenie zostało współfinansowane przez Unię Europejską w ramach programu Interreg Brandenburgia – Polska.
Głośne „Sport frei” na otwarcie
Oficjalnego otwarcia festynu dokonał Burmistrz Cottbus, serdecznie witając sportowców po obu stronach granicy. W imieniu gości z Polski głos zabrała prezes Zielonogórskiego UTW, Zofia Banaszak, podkreślając wagę wieloletniej współpracy i tych przedsięwzięć, które służą wspólnej integracji.
Część oficjalną zakończono tradycyjnym niemieckim zawołaniem:”Sport frei!” (Sportowi cześć!). To hasło ma dla tutejszych seniorów wymiar głęboko nostalgiczny – kojarzy się z latami młodości, duchem wspólnoty i daje sygnał do rozpoczęcia sportowej rywalizacji.
Żwawym krokiem od stacji do stacji
Po tradycyjnej rozgrzewce na uczestników czekał spory wachlarz aktywności rozmieszczony przy tuzinie różnorodnych stacji. Seniorzy sięgali po piłeczki we wszystkich możliwych rozmiarach, pałeczki, hantle, taśmy, skakanki oraz po woreczki z piaskiem. Imponująco wyglądała wielka kolorowa płachta, uczestnicy musieli odpowiednio ciągnąć za jej rogi, żeby nie zgubić balansującej na jej powierzchni piłki. Nie zabrakło tradycyjnego rzucania do celu i w tej dyscyplinie – w polskiej grupie – bezkonkurencyjna okazała się, jak co roku, Olga Juszczak, potwierdzając fakt, że jak się chce, to można!
W tym samym czasie inni uczestnicy skakali, stepowali, napinali swe mięśnie w dowolnej pozycji: na stojąco, siedząco bądź też na leżąco. I znowu tegorocznym hitem okazała się Zumba. Latynoskie rytmy przyciągały największą liczbę amatorów, taneczne ruchy sprawiały dużo frajdy ćwiczącym seniorom i jak można było dostrzec gołym okiem – prowadzącemu tę stację.
W międzyczasie polsko – niemieccy sportowcy udzielali wywiadów reporterom z lokalnej telewizji. Wanda Maciejewska, wypowiadając się w imieniu własnym i kolegów, celnie podsumowała całe wydarzenie. Zwróciła uwagę, jak słuszne i celowe jest krzewienie idei sportu wśród dojrzałych ludzi. Ruch sprawia bowiem, że seniorzy czują się zdrowsi, bardziej samodzielni, a co najważniejsze, znacząco wzrasta u nich apetyt na życie!
Test z botaniki w „Niemieckiej Wenecji”
Po sportowych zmaganiach i wzmocnieniu sił porcją węglowodanów, można było przystąpić do realizacji drugiej części planu, wycieczki łodziami po Spreewaldzie. Pogoda była idealna, może tylko ilość zapobiegliwie zabranych płaszczy przeciwdeszczowych przewyższała liczbę, jakże przydatnych na ten czas, okularów przeciwsłonecznych, nikt jednak nie narzekał. Wszystkich zachwyciła soczystość czerwcowej zieleni i bogactwo flory rosnącej wzdłuż Spreewy. Do tego w powietrzu czuło się intensywny zapach jaśminu, lipy i czeremchy, a eksplozja róż przyciągała wzrok uczestników tej wyprawy. Wyjątkowych rozmiarów paprocie opanowały nabrzeże, hortensje i rododendrony osiągały wysokość drzew, nawet stokrotki, którym w wierszach przypisuje się drobną posturę i skromność, tutaj bez umiaru pięły się ponad trawniki, bo do czego służy wilgoć i słoneczne ciepełko, wiedzę tę wyssały z mlekiem matki.
Bujność tutejszej przyrody zafundowała seniorom spontaniczny test pamięciowy z botaniki. Oczywistości fauny takie jak: kasztan, dąb, czy lipa, każdy potrafił nazwać, ale pojawiły się schodki do górnych partii wiedzy i na ich szczycie – w naszej łodzi – stanęła Janka Hładczuk. Bezbłędnie wskazywała tulipanowiec, grzybień biały, grążele, a nawet żylistek szorstki. Wyrozumiale podchodziła do luk w naszej wiedzy, tak jak my do pomyłki innej koleżanki, której dostojny żuraw pomylił się z sarną.
Do zobaczenia za rok!
Wszyscy uczestnicy czerwcowej wyprawy wracali do Zielonej Góry zrelaksowani, dotlenieni i pełni niezapomnianych wrażeń. Gorące podziękowania należą się gospodarzom z Brandenburgii za ich serdeczność, wzorową gościnność i logistykę na wysokim poziomie. Z takim zapasem energii seniorzy mogą śmiało odliczać dni do kolejnego spotkania!
Tekst: Małgorzata Turzańska



